KONTAKT  z  KRAJEM

Poznańskie Słowiki

Dużym urozmaiceniem codziennego życia były imprezy krajowe. Kilkakrotnie oglądaliśmy MAZOWSZE i ŚLĄSK. W 1964 odwiedziły nas SŁOWIKI POZNAŃSKIE pod dyrekcją J. Stuligrosza. Przyjeżdżały małe grupy rewiowe.

Rok 1972 to rok satyry. Z Warszawy zjechał wspaniały Marian Załucki, w kilka miesięcy po nim, z Londynu przyjechał Marian Hemar. Delektowałem się utworami tych mistrzów satyry.  Już później, w ciężkich dla Kraju czasach przyjeżdżał Jan Pietrzak ze swoim “ABY POLSKA BYŁA POLSKĄ” i później Wojciech Młynarski ze swoim programem.

Nadchodziły przełomowe wydarzenia dla Kraju i Emigracji.

RADIO

Radio Canada International – polska sekcja od lipca 1953 roku nadawała codziennie program na Kraj. Obsadę stanowili: T. Sypniewski, M. Sangowicz, H. Anders-Nowakowska, H. Żbik. Pod koniec lat 70-tych dołączył ks. A. Guryń. W roku 1985 rząd federalny wstrzymał finansowanie programu.

Od roku 1964 stacja C F M B w sobotnim programie nadawała polski program “POLSKA FALA”. Kierownikiem i spikerem był Kazimierz Stańczykowski, założyciel stacji.

Pani Maria Minkiewicz prowadziła radiowy dział dla pań.

 

 

LATA “SOLIDARNOŚCI” –   LATA  WYZWOLENIA

W okresie “Solidarności” i specjalnie w okresie “stanu wojennego”, polski program radia CFMB przejął energiczny dziennikarz Mieczysław Sangowicz. Jego ideowe audycje “POLSKA NAS POTRZEBUJE” informowały Polonię o wydarzeniach krajowych. Fachowo przygotowane komentarze przed­stawiały tragiczne sytuacje społeczeństwa rządzonego przez klikę Jaruzelskigo, Kiszczaka, Kwaśniewskiego i Millera. Cała Polonia montrealska, włącznie z przedstawicielami lewicowych Związków Zawodowych Quebeku manifestowała wielokrotnie przed konsulatem PRL’u, domagając się wolności dla Kraju. Zabrało lata, ale NARÓD wygrał walkę o WOLNOŚĆ.

CI, KTÓRZY OD NAS TRAGICZNIE ODESZLI

Przez 50 lat z mego środowiska następujące osoby w tragicznych wypadkach odeszły z tego świata:

W 1956 roku weekendowa wycieczka na polowanie w okolice Michel des Saint 100 km na płn. od Montrealu), dla Alicji P. i Leona Z. i Kazimierza WOŁODKOWICZA zakończyła się tragicznie dla tego ostatniego. W drodze powrotnej z jednej z wycieczek w głąb lasu, zatracił orientację i zaginął. Nasza, kilkuosobowa grupa kolegów z montrealskiego Koła AK pojechala w teren, aby pomóc w poszukiwaniu zaginionego – pomoc nie dała rezultatów. Po kliku dniach, przysypane lekko śniegiem zwłoki Kazika odnalazł Indianin – traper.

W roku 1961 Czeslaw Krupa, wspanialy harcerz, zginal tragicznie w wypadku samochodowym.

W roku 1962 inż. Wiesław SKOWROŃSKI, prezes naszega Koła AK. Współzałożyciel Chóru im. W. Lachmana, przebywając na Zjeździe Kół AK, postanowil odwiedzić swą rodzinę w Kraju. Nowo nabyty w Anglii samolot rozbił się przy lądowaniu. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga. Rodzina i przyjaciele czekali na tarmaku Okęcia na Wieśka.

W roku 1968 dwudziestosiedmioletnia Ewa SYPNIEWSKA, wspaniała instruktorka harcerska, zginęła we własnej sypialni. Niedogaszony papieros spowodował pożar odcinając drogę do wyjścia. Ewa była córką Tadeusza Sypniewskiego, dziennikarza, przez długie lata kierownika Polskiej Sekcji Radio Canada.

W roku 1971 inż. Julian STACHIEWICZ, (syn gen. Stachiewicza, Szefa Szt. Gen. Wojska Polskiego do września 1939 roku) był uzdolnionym wykładowcą działu mechaniki na uniwersytecie McGill. Przebywając na wakacjach w Górach Skalistych, robiąc zdjęcia potknął się i spadł w przepaść. Poranionego przewieziono do szpitala, gdzie zmarł.

W roku 1982 Kazimierz STAŃCZYKOWSKI, żołnierz AK, założyciel etnicznej stacji radiowej (1964), kierownik polskiego programu radiowego “Polska Fala” zginął w wypadku samochodowym w Rawdon. Przyczyną wypadku była nadmierna szybkość auta na zakręcie.

W Ottawie, w początkach lat dziewięćdziesiątych, chory umysłowo, zwolniony z biura pracownik, zastrzelił na ulicy Jerzego ANDERSA, syna gen. Władysława Andersa.

 

 MOJE NAJPRZYJEMNIEJSZE PRZEŻYCIE

Prezydent RP Ryszard Kaczorowski

 

 

 

Myślę, że to mój obowiązek podzielić się z Państwem moimi przeżyciami w roku 1990, jakich doznałem w przełomowej chwill naszej emigracji politycznej.

Dowiedziałem się od kolegów, że Ryszard Kaczorowski, Prezydent Rzeczpospolitej na Obczyźnie jedzie do Warszawy, aby przekazać nowowybra­nemu Prezydentowi w Kraju, Lechowi Wałęsie, Isygnia Legalności – ciągłości Państwa.

Niespodziewane wydarzenie – zdecydowałem  się zadzwonić do Ryszarda, aby Mu złożyć gratulacje i życzenia.

Był w ostatnich godzinach przygotowań do odlotu do Warszawy – podziękował za pamięć i życzenia, a mnie ogarneło jakieś uczucie szczęścia, którego nigdy się nie spodziewałem. Radość prawie sztubacka –  jakbyśmy strzelili gola wygrywając ten długi mecz. A kiedy ochłonąłem z nagłej euforii, przyszła myśl, jak bardzo powinniśmy być wdzięczni Opatrzności za taki dar.

Głośmy  TE  DEUM  LAUDAMUS”.