MOJE HOBBY – HARCERSTWO

Mając już zaprawę życia harcerskiego w Londynie, w krótkim czasie po przyjeździe do Montrealu dołączyłem do nowo powstających jednostek harcerskich. Zorganizowany przez hm. Czerwińskiego (z Toronto) zastęp wędrowników i tworzący się z przybyłych z Indii, Afryki i Anglii dziewcząt Krag Starszoharcerski “Morskie Oko” zapoczątkowały życie harcerskie w Montrealu.

W roku 1954, po bardzo udanym obozie harcerskim w North Hartley, zachęceni rodzice podjęli akcję pomocy harcerstwu. Powstało Koło Przyjaciół Harcerstwa (KPH), którego celem była pomoc zarejestrowanym w Toronto hufcom harcerskim Ogniwo (hufiec żeński) i Orlęta (hufiec męski). W 1955 roku KPH zakupiło duży, zalesiony teren koło Ste Agathe, na północ od Montrealu. Ośrodkowi nadano nazwę “Gniezno”. Przez trzy lata byłem kwatermistrzem ośrodka.

Przez kilkanascie lat młodzież harcerska obozowała pod fachową opieką przedwojennych instruktorów. To hm. Sznajder, Karasińska, Jakimik, Padowicz, Swinarska i Ołowiecka wpajały naszym dziwczętom wiedzę – przyjemność życia harcerskiego. To hm. Bachyrycz, Karasiński, Milej, Różewicz, Kubasiewicz, Baryga i Padowicz musztrowali naszych chłopców. W zacisznym kącie ośrodka, przez letnie miesiące, biwakowała starszyzna harcerska – na “Starówce”.

Aby obejrzeć krótki film kliknij , jeżeli nie masz przeglądarki do oglądania filmu kliknij

W latach 70-tych młodzież dorastała i zaczęła studia uniwersyteckie. Do lat 80-tych małe zastępy harcerek przetrwały pod opieką druhen Ołowieckiej, Padowicz i Miszkiewicz, a chłopców musztrowali druchowie Myszak, Urbanek i Wrona. Przez pewien czas ks. Naglewski użyczał lokalu Misji Sw. Wojciecha na zbiórki harcerskie. Przez długie lata Kołu Przyjaciół Harcestwa prezesował p. St. Siemieński. Mając do dyspozycji coroczną dotację Polskiej Fundacji Społeczno-Kulturalnej w wysokości 2,500 do 3,000 dolarów KPH finansowało działalność harcerek i harcerzy.

Początek lat 80-tych sprowadził do Montrealu nowy, energiczny zespół działaczy harcerskich, a w latach 90-tych dużą ilość młodzieży – materiału na przygodę harcerską. Z dużym zadowoleniem przyglądam się prężności życia harcerskiego w Montrealu.

CZUWAJ

 

POLSKA FUNDACJA SPOŁECZNO-KULTURALNA

Przypominając sobie ciężkie chwile lat 1972-1977 – okres likwidowania / sprzedaży Ośrodka Harcerskiego "GNIEZNO" pod Ste-Agathe, to dziś widzę pełną rekompensatę naszych wysiłków, a nawet i dumę, że uzyskane ze sprzedaży Oś­rodka 23,000 dolarów, były pierwszym wkładem w tworzeniu Polskiej Fundacji Społeczno-Kulturalnej w Montrealu. Inż. Władysław Stępień, prezes Koła Przyjaciół Harcerstwa, hm. Kazik Milej, hufcowy, i ja, kwatermistrz-gospodarz Ośrodka ze strony harcerskiej, a Czesław Ochman, ówczesny prezes Polskiej Kasy Kredytowej, powiedziałbym: "natchnieni wizją przyszłości", zapoczątkowaliśmy przedsięwzięcie zorgani­zowania stałej pomocy finansowej dla grup młodzieżowych w Montrealu. Polo­nia przyjęła naszą inicjatywę z pełnym poparciem. Dokooptowani fachowcy – mec. Jan Zaściński (adwokat) i Tadeusz Sołowij (ekonomista) doprowadzili do tego, że w roku 1979 Fundacja uzyskała "Charter" prowincjonalny i uznanie z rządu federalnego, określając Fundację jako instytucję dobroczynną.

Przez lata, dzięki inicjatywie Zarządów, znaleziono drogi do powiększenia kapitału Fundacji do ponad miliona dolarów. Tysięczno-dolarowe wpłaty "Członków fundatorów", darowizny zamożnych rodaków, zapisy testamentowe, dochody z imprez kulturalnych, loteria (22,000) i zapoczątkowana w roku 1987 sprzedaż miejsca pochowku na zakupionym przez Fundację terenie na cmentarzu Notre-Dame-des-Neiges, zwanym KWATERĄ ZASŁUŻONYCH DLA POLSKIEJ FUNDACJI (126 miejsc), to rezultat pracy bezinteresownie oddanych Fundacji ludzi.

Polskie szkoły, Biblioteka, harcerstwo, grupy taneczne, chóry, stu­denci, Fundacja im. W. Dymnego, instytucje społeczno-charytatywne w prze­ciągu 25 lat istnienia Fundacji otrzymały 734,507 dolarów subwencji.

Ten sukces zawdzięczamy ofiarności rodaków, którzy hojnie odpowia­dali na apele zarządów Fundacji, jak i tym, którzy z poświęceniem przez lata administrowali Fundacją.

PAMIĘĆ O  NICH NIE ZAGINIE.  

 

OGNISKA im. Marii SKŁODOWSKIEJ-CURIE

Drugą instytucją, którą się może poszczycić Polonia montrealska tamtych czasów, to zainicjowana przez Polsko-Kanadyjski Instytut Dobroczynności budowa Ogniska im. Marii Skłodowskiej-Curie na ul. Belanger E. Miejsce opieki dla schronienia chorych i starców.

Ognisko im. MARII SKŁODOWSKIEJ-CURIE w Montrealu

Tadeusz i Zbigniew Brzeziński przed Ogniskiem

 

Edward Krajewski

 

 

Hojny, jak na ówczesne czasy, zapis całych oszczędności życiowych przez Franciszka Jończyka na Instytut, był dużym zastrzykiem do zrealizowania tego projektu. Zapis-testament wynosił 130,000 dolarów.Całkowicie oddani sprawie: pp. Edward Krajewski i Franciszek Krakowski, po kilkuletnich zmaganiach z oporem rodaków i trudnościami w per­traktacjach z rządem prowincjonalnym, doprowadzili sprawę do pomyślngo finału. Od stycznia 1966 roku Ognisko zaczęło przyjmować chronicznie chorych i wiekiem zaawansowanych rodaków. Siostry zakonne "Pasjonistki" i Koło Pań Ochotniczek stwarzają pensjonariuszom atmosferę polskiego domu. Ognisko posiada 126 łóżek i jest całkowicie finansowane przez rząd prowincjonalny, z rocznym budżetem 5 i pół miliona dolarów (2003/4).

Fransiszek Krakowski

 

 

Jednym z podopiecznych, zmarłym w r. 1990, był dr Tadeusz Brzeziński były konsul Polski w Montrealu, a także aktywny członek, w początkowej fazie Komitetu budowy Ogniska.