
W dniu14 lutego 1942 roku, rozkazem Naczelnego Wodza gen.Władysława Sikorskiego powstała Armia Krajowa w której skład weszło około 200 organizacji wojskowych, zarówno spod okupacji niemieckiej jak i sowieckiej. Po zakończeniu 2-giej Wojny Światowej i po formalnym rozwiązaniu Armii Krajowej, na terenie Polski wielu AK-owców nadal walczyło z bronią w ręku, przeciwko reżimowi komunistycznemu. Inni, mniej lub więcej dyskryminowani i prześladowani starali się powrócić do normalnego życia, a ci którzy znależli się na zachodzie usiłowali utrzymywać kontakt między sobą zakładając organizacje, mające za cel obronę interesów Polski.
Podobnie w Montrealu, AK-owcy założyli Koło byłych Żołnierzy Armii Krajowej, które od roku 1998 wchodzi w skład Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, którego siedziba znajduje się w Warszawie. Początki były jednak trochę inne. Organizacja montrealska powstała w roku 1949 dzięki grupie AK-owców, którym się udało dotrzeć do Kanady, (jednym z głównych inicjatorów był śp. Jan Basik), pod nazwą Samodzielnego Oddziału londyńskiego Koła byłych Żołnierzy Armii Krajowej. Były to najgorsze lata PRL’u i głównym celem AK-owców mieszkających na zachodzie było niesienie pomocy AK-owcom w Kraju, często prześladowanym oraz ich rodzinom. Tak samo zajmowano się rodzinami poległych i zamordowanych przez obydwu okupantów. Równocześnie brano udział w działalności niepodległościowej, utrzymywano kontakty z dawnymi współtowarzyszami broni na obczyźnie oraz pomagano w wydawaniu i publikowaniu opracowań na temat walki o suwerenność Polski oraz historii Armii Krajowej. Prowadzono akcje mające trafić do społeczności świata zachodniego i przypomnieć o naszym udziale w 2-giej Wojnie Światowej oraz uświadomić o powojennych, tragicznych losach Polski. Od samego początku na terenie Montrealu zaczęto wydawać „Biuletyn Informacyjny” oraz organizować częste spotkania koleżeńskie, w Ottawie ufundowano tablicę pamiątkową ku pamięci lotników kanadyjskich, którzy zginęli w czasie wojennych lotów do Polski.
W roku 1989 upadł w Polsce rząd komunistyczny, a w następnych latach runął Związek Radziecki oraz inne reżimy satelickie. Już w marcu 1990 roku, po połączeniu się Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej, powstał w Warszawie Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, co otworzyło drogę do zjednoczenia się wszystkich organizacji AK-owskich na świecie. Nie wolno zapominać, że w czasie okupacji armia podziemna w Kraju liczyła około 450-tysięcy żołnierzy i wielu z nich po wojnie znalazło się poza granicami Polski oraz że w statucie Koła Żołnierzy AK w Londynie, napisano czarno na białym, że jednym z zadań Koła jest „tworzenie form organizacyjnych do przyszłego połączenia ze środowiskiem AK w Kraju”. W tej sytuacji montrealscy AK-owcy postanowili się przyłączyć do ŚZŻAK’u. W dniu 16 maja 1992 na walnym zebraniu, śp. Jan Basik, w tym czasie prezes montrealskiej organizacji AK, zaproponował do przegłosowania wniosek na temat połączenia się z Krajem. Hasłem było, że Polska leży nad Wisłą, a nie nad Tamizą. Za wnioskiem było dokładnie 2/3 uprawnionych głosów, od głosowania wstrzymało się 5-ciu obecnych, a przeciw były tylko 3-głosy. Na podstawie opinii prawnej mecenasa śp.Jana Zaścińskiego, opartej na prawie kanadyjskim, legalnym następcą Samodzielnego Oddziału założonego w roku 1949 zostało i jest do dzisiaj Koło byłych Żołnierzy AK – ŚZŻAK w Montrealu. Podobnie się miała sprawa w Toronto, gdzie także przeważająca liczba AK-owców wypowiedziała się za przystąpieniem do ŚZŻAK. W dniu 29 września 1998r. na zebraniu Zarządu Głównego w Warszawie, montrealskie Koło zostało oficjalnie przyjęte w szeregi Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Od tego czasu Koło b.Żołnierzy A.K.-Ś.Z.Ż.A.K. w Montrealu organizuje co roku spotkania członków, a nawet niektórzy przedstawiciele Koła uczestniczą w działalności ŚZŻAK’u. Niestety ze względu na zaawansowany wiek oraz odchodzenie na „wieczną wartę” stan osobowy Koła na początku roku 2009 zmalał do 33-członków, z których wielu jest w nie najlepszym stanie zdrowia. Oczywiście odbija się to na ilości obecnych na spotkaniach Koła oraz na wydawnictwie „Biuletynu Informacyjnego”.
Wracając do powstania Koła b.Żołnierzy A.K.-Ś.Z.Ż.A.K. w Montrealu, to możnaby przypuszczać, że w środowisku akowskim w Kanadzie panuje „miłość i zgoda” ale niestety tak od początku nie było. Do wewnętrznych spraw akowskich usiłował się wtrącać w roku 2002 zarząd główny Kongresu Polonii Kanadyjskiej w Toronto, w osobach pewnych „działaczy” kongresowych, którzy do dzisiaj nie zrozumieli, że Polska leży nad Wisłą, a nie nad Tamizą. Były nawet próby aby wykluczyć z KPK organizacje akowskie w Toronto i Montrealu afiliowane do ŚZŻAK’u w Polsce, powołując się, rzecz prawie niemożliwa do uwierzenia, na postanowienia kongresowe z okresu PRL’u oraz zimnej wojny. Należy tutaj przypomnieć, że każdy zarząd KPK powinien zajmować się propagowaniem jedności i solidarności wśród Polonii Kanadyjskiej, zgodnie ze wskazaniem statutu, który mówi: „popierać prace organizacji polonijnych na terenie Kanady”. Na powyższy temat i o sytuacji w Toronto pisała Alicja Gettlich, w wartym przeczytania artykule „Smutne ale prawdziwe” w polonijnej Gazecie nr.129 z 5-7 lipiec 2002: ” Na walnym zebraniu torontońskiego Koła AK większość członków opowiedziała się za przynależnością do Światowego Związku Żołnierzy AK z siedzibą w Polsce. Natomiast zdecydowana mniejszość – około 20 osób – opowiedziało się za dalszą przynależnością do Koła AK w Londynie w Wielkiej Brytanii, tym samym podporządkowując się władzom londyńskim” oraz w tymże artykule: „Większość członków torontońskiego Koła AK opowiedziała się za ŚZŻAK-em. Nie podobało się to zarządowi głównemu KPK, więc wymyślili ‘logiczne’ rozwiązanie, w ramach którego Koło AK staje się ‘odpryskiem’, ponieważ jest nową organizacją, a nie tą co była poprzednio. Ciągłość organizacyjna została przyznana grupie 20 osób, które oderwały się od istniejącego dziesiątki lat Koła i stworzyły nowe ‘prawdziwe’, bo londyńskie Koło.” No ale to już historia z przeszłości, która na szczęscie nie miała wielkiego wpływu na działalność montrealskiego i torontońskiego Koła byłych Żołnierzy A.K.-Ś.Z.Ż.A.K.
Co do teraźniejszości w Montrealu, to członkowie Koła uczestniczą w życiu Polonii, biorą udział w imprezach polonijnych, a w czasie świąt narodowych polskich oraz kanadyjskich, delegacja Koła oraz poczet sztandarowy uczestniczą we wszystkich obchodach. Członkowie Koła biorą udział w pracy innych organizacji polonijnych i w spotkaniach trzech innych wojskowych organizacji polonijnych oraz spotykają się, niestety nie w pełnym składzie na zebraniach Koła byłych Żołnierzy A.K.-Ś.Z.Ż.A.K. Równocześnie Koło przez Fundusz Inwalidzki zajmuje się pomocą finansową dla AK-owców mieszkających poza wschodnią granicą Polski, a w Kraju wspomaga przychodnię lekarską AK im.gen. Okulickiego w Warszawie, z której korzystają AK-owcy z Polski i z poza granicy jak z Litwy, Ukrainy oraz Białorusi. Ponad to AK-owcy z Montrealu pomagają finansowo kilku organizacjom AK-owskim w Kraju. Niektórzy z członków zarządu działają również w Kongresie Polonii Kanadyjskiej (Québec).
Aktualny zarząd został wybrany w październiku 2007 na bardzo emocjonalnym zebraniu wyborczym. Dawno zapowiadane zebranie było bardzo ważne, bo miało zadecydować czy Koło wybierze nowy zarząd i będzie kontynuować swoją działalność, czy się poprostu rozwiąże. Zmniejszający się ze względu na wiek stan Koła wynosił wtedy coprawda 35-członków płacących składki ale na omawianym zebraniu było obecnych zaledwie 14-osób. Skład ustępującego zarządu wyglądał następująco: prezes Leszek Missala, 1-wiceprezes Wanda Malatyńska de Roussan, 2-wiceprezes Leszek Sołek, skarbnik Jerzy Duński oraz sekretarz Zygmunt Ociepka. Zebranych przywitał prezes, potem uczczono minutą milczenia tych co odeszli, a następnie członkowie zarządu przedstawili swoje sprawozdania, po których miała miejsce krótka dyskusja. Z kolei komisja rewizyjna w składzie Wilhelm Siemieński i Tadeusz Koyer zatwierdziła sprawozdanie finansowe, udzielono absolutorium ustępującemu zarządowi i zrobiono przerwę na poczęstunek przyniesionymi przez członków smakołykami. Potem rozpoczęła się bardzo burzliwa dyskusja nt. przyszłości Koła. Opinie były podzielone, a wśród tych którzy byli za dalszą działalnością Koła, nikt nie chciał zostać prezesem. W końcu Wanda Malatyńska de Roussan zgodziła się przewodniczyć Kołu i zebrani postanowili kontynuować działalność. Skład zarządu pozostał taki sam, z tym że Wanda de Roussan została prezesem, a Leszek Missala 1-wiceprezesem. Co do innych tematów omawianych na tym zebraniu, to ustępujący prezes przypomniał w swoim sprawozdaniu, że Koło wydaje regularnie co roku, popularny „Biuletyn Informacyjny” oraz że prowadzi witrynę internetową „Poland Facts”, która się zajmuje obroną dobrego imienia Polski. www.citinet.net/ak Na temat witryny można przeczytać osobny artykuł. Po dokładnym przeczytaniu powyższych informacji możnaby powiedzieć, że sytuacja Koła nie jest może idealna ale bądźmy optymistami przeczytajmy wiersz z kaplicy AK-owskiej w Zakopanym, który utkwił mi w pamięci i napawa mnie nadzieją, że AK-owcy z Toronto oraz z Montrealu doczekają czasu gdy zapanuje rzeczywiście ta, już wymieniona wyżej, „zgoda i miłość”:
Nas nie stanie, ale Ty nie zginiesz.
Pieśń Cię poniesie, legenda przywoła,
Wichrem chwały w historię popłyniesz,
ARMIO KRAJOWA.
W aktualnym zarządzie Koła jestem jednym z dwóch najmłodszych członków, drugim jest długoletni skarbnik Jerzy Duński, którzy jako nieletni harcerze kompani „Zawisza” (chłopcy w wieku 11-14 lat) krakowskich Szarych Szeregów, przechodzili coprawda szkolenie wojskowe ale przedewszystkim roznosili w szkolnych tornistrach korespondencję oraz konspiracyjne „Wiadomości” i „Przegląd Polski Młodych. Na podstawie rozkazu Komendanta Głównego Armii Krajowej nr. 129 z 16.III.1942 ci młodzi harcerze nabyli uprawnienia żołnierzy. Pozostała trójka zarządu pochodzi z Warszawy, w tym że dwoje walczyło w Powstaniu Warszawskim, mianowicie Wanda Malatyńska de Roussan i Leszek Missala. Jeśli chodzi o pozostałych członków montrealskiego Koła b. Żołnierzy AK-ŚZŻAK to większość z nich walczyła z bronią w ręku, a wielu warszawiaków brało udział w Powstaniu Warszawskim. Mimo kurczenia się szeregów z powodu chorób oraz odchodzenia na „wieczną wartę”, Koło stale aktywnie działa wśród Polonii montrealskiej.
Na dowód powyższego pozwolę sobie na krótkie wspomnienie z tegorocznego „Opłatka” polonijnych organizacji wojskowych w Montrealu, który miał miejsce dnia 18 stycznia 2009 w sali Związku Weteranów Polskich im.Józefa Piłsudskiego, a w którego organizacji brali czynny udział członkowie Koła byłych Żołnierzy AK-ŚZŻAK. Pozostałe dwie montrealskie organizacje wojskowe to Klub Lotników Polskich „Wilno” oraz Koło nr.7 Stowarzyszenia Polskich Kombatantów. W bardzo ładnie udekorowanej sali zebrało się mimo zimna i obfitego śniegu około 50-osób. Prowadzeniem spotkania zajął się prezes Koła nr.7 SPK Zbigniew Berezowski, a Franciszkanin o.Józef Błaszak, poprowadził modlitwę przed posiłkiem. Potem nastąpiło ogólne łamanie się opłatkiem. Z kolei w ramach części rozrywkowej, prezes Koła b.Żołnierzy AK-ŚZŻAK przeczytała bardzo emocjonalnie wiersz Jerzego Minkiewicza pt. „Kolęda Ułańska” wspominający poległych polskich żołnierzy.
„Szwadron stój”! Rotmistrz podniósł w górę rękę-
Zobaczyli na polanie stajenkę.
Zwykłą szopę, całą śniegiem otuloną,
Ale blaskiem niepojętym rozjarzoną.
„Do modlitwy”! Już komenda pada.
Wybiegł Józef. Palec do ust przykłada.
Już, już miel kolędę zawrzasnąć-
-Cyt, chłopaki! Dopierutko zasnął.
Od ust trąbki odjęli trębacze.
Bo się zbudzi dzieciątko i zapłacze.
Tylko Jaś się w szeregach odzywa:
-Gruchnąć by mu z karabinów na wiwat!...
Lecz pan rotmistrz brew zmarszczył:”Ja ci gruchnę!
Kogo straszyć chcesz – Najświętszą Matuchnę?!”
Więc się każdy tylko w siodle wyprostował
A pan rotmistrz stajenkę salutował.
Potem w ciszy szwadron za szwadronem,
„W prawo patrz”! – Jezuskowi z fasonem.
Przejechali – w las, kędy im droga.
Koń nie parsknął. Nie zabrzękła ostroga.
Przebudziło się Dzieciątko. Zapytało:
-Wojsko piękne tu, Matuś jechało?
-Śniłeś, Synku, bo ci chłopcy i te konie
W Twoim niebieskim – już są garnizonie.
Już niewielu się po świecie kołacze...
-Jakże to tak?-pyta Jezus i płacze.
-Ach, w Katyniu głowa tego rotmistrza
W krwawym piachu oczodoły wytrzeszcza.
A porucznik, ten smagły, ciemnolicy,
Przez gestapo zamęczony w piwnicy.
I ci zgrabni dwaj podchorążowie
Na powstańczym legli Mokotowie.
Zaś ów Jasio, co ci chciał narobić huku,
To na minie wyleciał w Tobruku.
I ów wachmistrz także jest umarły-
W tajdze wszy go tyfusowe zżarły...
Zapłakało Dzieciątko na serio
Z żalu za tą polską kawalerią.
-Cóż po waszej, pasterze kolędzie,
Gdy takiego wojska już nie będzie!
Następnie kilkoro uczestników „Opłatka” ze wszystkich obecnych organizacji wojskowych zabierało głos przypominając nieobecne osoby i dawne wydarzenia albo składali życzenia noworoczne. Potem wszyscy śpiewali bardzo liczne kolędy, a Wanda Malatyńska de Roussan recytowała następny wojskowy wierszych, tym razem na wesoło.
Cztery córki miał Tata
Stary młynarz ze Zgierza.
Każda piękna bogata,
Każda chciała żołnierza.
Tak więc najstarsza Ludwika
Zręcznie pod niebo skoczyła
I wśród mgły i chmur zobaczyła
Spadochron, a na nim lotnika.
Druga zaś milutka Maryna
Wiedziała dobrze o czym marzy,
Wzięła wędkę, przyda się i lina
I złowiła najdzielniejszego z marynarzy.
Najsprytniejsza zaś Hanka
Wzięła owsa oraz siana
I zwabiła kasztankę,
A z kasztanką ułana.
Najmłodsza Zosia wcale szczęścia nie miała.
Stanęła na moście i cichutko płakała.
W tej wielkiej rozpaczy krzyknęła niech mnie śmierć zabiera
I skoczyła do wody, wprost w ramiona sapera.
Cztery córki miał Tata,
Stary młynarz ze Zgierza.
Każda piękna, bogata,
Każda miała żołnierza!
Potem to jak zwykle na spotkaniach polonijnych w Montrealu był deser i dobre wino oraz rozmowy Rodaków, które trwały do Późnego wieczora.

Goście
honorowi na "Opłatku" montrealskich organizacji
wojskowych w 2009 r

Stolik
członków montrealskiego Koła b.Żołnierzy
AK-SZZAK

Prezes
Koła AK Wanda Malatyńska de Roussan czyta wiersz o
żołnierzach polskich

Miedzy
innymi zabrał głos wiceprezes Koła AK dr.Leszek
Missala

Halina
Porowska członek Koła AK wspomina Powstanie Warszawskie
Opracował Leszek Sołek