opracował
Leszek Sołek
W
dniu 30 grudnia 2000 roku, nazajutrz po 85 urodzinach, zmarł
symbol polskiego harcerstwa, współzałożyciel w
czasie 2-giej Wojny Swiatowej, a następnie naczelnik
konspiracyjnych Szarych Szeregów, harcmistrz Stanisław
Broniewski, pseudonim Orsza, odznaczony Krzyżem Orderu Orła
Białego i Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari.

Doktor
habilitowany nauk ekonomicznych, pułkownik Wojska Polskiego.
Został pochowany 9-tego stycznia 2001 w kwaterze sławnego
batalionu Zośka, na cmentarzu wojskowym na Powązkach w
Warszawie przy obecności licznych mieszkańców
miasta, kombatantów, pocztów sztandarowych oraz
harcerzy, byłych i aktualnych. Kompania reprezentacyjna Wojska
Polskiego oddała salwę honorową. Życie Stanisława
Broniewskiego "Orszy" przechodzi do historii, ale staje się
drogowskazem dla nas wszystkich, powiedział premier
Rzeczypospolitej Polskiej Jerzy Buzek, podczas nabożeństwa
żałobnego w warszawskiej katedrze Św. Jana. W
nabożeństwie, odprawionym przez prymasa Polski kardynała
Józefa Glempa, w szczelnie wypełnionej katedrze, wzięli
udział liczni przedstawiciele władz państwowych R.P.
harcerze i wielu mieszkanców Warszawy.
Stanisław
Broniewski (1915-2000) należał do Związku Harcerstwa
Polskiego od 1928 roku. W czasie wojny, Broniewski i Florian
Marciniak zakładają konspiracyjną organizację
harcerską, Szare Szeregi. Marciniak zostaje pierwszym
naczelnikiem organizacji ale aresztowany przez Gestapo w maju 1943,
ginie w obozie koncentracyjnym w lutym 1944. Broniewski zostaje w
1943 roku, drugim naczelnikiem Szarych Szeregow i piastuje tą
funkcję, aż do czasu, gdy po upadku Powstania
Warszawskiego, dostaje się do niemieckiej niewoli. Oprócz
działalności wychowawczej czysto harcerskiej, był
zaangażowany w akcje dywersyjne wymierzone przeciwko okupantowi,
między innymi dowodzi słynną akcją "Pod
Arsenalem", bierze udział w wielu innych akcjach oraz
walczy w Powstaniu Warszawskim. Z obozu jeńcow wojennych, do
którego się dostaje po powstaniu, wraca do kraju w roku
1946, gdzie włącza się w prace harcerskie ówczesnego
ZHP. W trudnych czasach powojennych budował etos Szarych
Szeregow i walczył o przywrócenie harcerstwu właściwego
oblicza. Nigdy nie zaakceptował zmian wprowadzonych do
harcerstwa przez władców PRL'u. Po odzyskaniu
niepodleglości w 1989 roku angażuje się całym
sercem w próby, do dzisiaj daremne, zjednoczenia ruchu
harcerskiego w Polsce i połączenia Związku Harcerstwa
Polskiego ze Związkiem Harcerstwa Rzeczypospolitej. Zostaje
przewodniczącym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa,
pełni funkcje prezesa Rady Naczelnej Stowarzyszenia Szarych
Szeregów oraz przewodniczy Krajowemu Komitetowi Odrodzenia
ZHP. Był autorem książek poświęconych
ostatniej wojnie i harcerskiej walce z hitlerowskim okupantem jak:
"Szare Szeregi", "Pod Arsenałem", "Akcja
pod Arsenałem", biografia pierwszego naczelnika Szarych
Szeregów Floriana Marciniaka oraz "Całym życiem"
relacja naczelnika Szarych Szeregów.
Ponieważ mój
rodowód konspiracyjny zaczyna się i kończy w Szarych
Szeregach, które były zresztą traktowane jako część
składowa Armii Krajowej, dlatego chciałbym podzielić
się z czytelnikami wspomnieniami i krótka historią
Szarych Szeregów. W Montrealu mamy kilku zasłużonych
bojowników z czasów II wojny światowej mających
w swoich "rodowodach" organizację harcerską, ale
którzy następnie walczyli w różnych
oddziałach partyzanckich Armii Krajowej lub brali udział w
akcjach Kedywu (Kierownictwo Dywersji) i w Powstaniu Warszawskim w
oddziałach AK. Zapisali chwalebną kartę w walce z
okupantem. Przykładem może być Andrzej Wolski znany
działacz polonijny, autor książek "Akcja
Celestynów", "Drzwi bez klamki" oraz "Powolne
konanie". To nie jest jednak ta sama liga i nie podejmuję
się opisywać ich historii, ale mam nadzieje, że któryś
z nich podzieli się swoimi przeżyciami i napisze odpowiedni
artykuł.
na zdjęciu [po lewej] autor w drodze na zbiórkę Szarych Szeregów w okupowanym Krakowie
W
montrealskim Kole byłych Żołnierzy AK-ŚZŻAK
jest nas dwóch najmłodszych wiekiem i to w dodatku z
Krakowa, których "wojowanie" ograniczyło się
do Szarych Szeregów. To jest oprócz mnie, Jurek
Duński-skarbnik Koła.. W związku z tym, w dalszym
ciągu niniejszego artykułu skoncentruję się tylko
na Szarych Szeregach i będę opierał się na
własnych wspomnieniach ale zarazem na książce
harcmistrza Stanisława Porębskiego "Krakowskie Szare
Szeregi", wydanej w roku 1985 przez Harcerską Oficynę
Wydawniczą Krakowskiej Komendy Chorągwi ZHP.
Ruch
harcerski na ziemiach polskich zaczął się rozwijać
już około roku 1911 w oparciu o doświadczenia
skautingu angielskiego ale szybko przeobraził się w system
wychowania młodzieży, rdzennie polski. Dzisiaj harcerstwo
jest już częścią kultury narodowej. Powszechnie
znane są jego osiągnięcia w dziedzinie oświaty,
rozwoju inicjatyw społecznych, formowania przywódców
oraz rozwoju turystyki i krajoznawstwa. Trudno sobie wyobrazić
kogoś, kto nie wsluchiwal się w młodości w
harcerskie opowiadania i piosenki. W czasie wojny, harcerze
sprawdzili się na wielu polach bitew i we wszystkich formacjach
wojskowych. Już w sierpniu 1939 roku, w ramach Pogotowia
Wojennego, harcerze pełnili funkcje gońcow pieszych i
rowerowych przy doręczaniu kart mobilizacyjnych, obsługiwali
telefony i pełnili nie uzbrojone warty przy obiektach
publicznych. Po 1-szym września tzn. po niemieckim najeździe
na Polskę, obsługiwali punkty sanitarne, zabezpieczali
spisy osobowe harcerek i harcerzy oraz sztandary, książki i
sprzęt obozowy, które często znajdowały się
w budynkach szkół zajętych przez wojsko niemieckie.
Po upadku Warszawy we wrześniu 1939 roku, kierownictwo
przedwojennego Zwiazku Harcerstwa Polskiego podjęło
decyzję, o wejściu harcerstwa do konspiracji pod nazwą
Szare Szeregi.
Od samego początku działalności,
celem Szarych Szeregów, tak jak poprzednio ZHP, było
patriotyczne wychowanie młodzieży. W czasie wojny miało
to być połączone z pełnym zaangażowaniem się
w walkę z okupantem. Harcerskie przyrzeczenie brzmiało:
"Mam szczerą wolę całym życiem pełnić
służbę Bogu i Polsce, nieść chętną
pomoc bliźnim i być posłusznym prawu Szarych Szeregów.
Ślubuję pełnić służbę w Szarych
Szeregach, tajemnic służbowych dochować, nie cofnąć
się przed ofiarą życia".
Program wychowawczy
sprowadzał się do trzech punktów:
"Dziś"
to walka tajna toczona z okupantem.
"Jutro" to walka
jawna w szeregach odrodzonej armii.
"Pojutrze" to
odbudowa Rzeczypospolitej.
Trochę mocne przyrzeczenie i
wymagający program dla młodych w wieku od 11-lat. Tu trzeba
wyjaśnić, że starano się wprowadzić podział
organizacyjny na "Zawiszę" (dzieci od 11 do 14 lat),
"Bojowe Szkoły" (mlodzież od 14 do 17 roku życia)
oraz "Grupy Szturmowe" powyżej 17-lat. W praktyce ten
podział nigdy nie był ścisle przestrzegany.
Prace
w "Zawiszy", do którego należałem,
prowadzono w zastępach i drużynie, a działalność
wojenna obejmowała akcje propagandowe, kolportaż, mały
sabotaż oraz przygotowanie do służb pozafrontowych,
jak np. obsługa poczty, rozlepianie afiszy itp. Pamiętam, z
tym związane osobiste przeżycie, zakończone "ogromnym
upokorzeniem": Jadę tramwajem, a mój tornister
szkolny na plecach jest wyładowany AK-owskimi "Wiadomościami",
oraz harcerskim "Przeglądem Polski Młodych".
Tramwaj zatrzymują na ulicy Franciszkańskiej i wypróżniają
z pasażerów do kontroli i rewizji. Łapanka, jakich w
Krakowie w tym czasie było bardzo dużo. Wchodzącego do
tramwaju z krzykiem, policjanta niemieckiego, pytam się
nieśmiało czy ja też mam wychodzić. Popatrzył
na mnie, na mój tornister, krótkie spodnie, buty tzw.
drewniaki i machnął ręką z lekceważeniem.
Możesz zostać. Byłem jedynym pasażerem w pustym
tramwaju, gdy w końcu motorniczy pojechał dalej. Myslałem,
że się poplaczę ze wstydu. Prawie w tym samym miejscu
byłem innym razem przypadkowym świadkiem ucieczki z łapanki
chłopaka, niewiele starszego ode mnie, który uciekał
Plantami w kierunku Wawelu ostrzeliwując się z krótkiej
broni, goniącym go i strzelającym do niego policjantom i
żołnierzom niemieckim. Widziałem potem ślady krwi
na ziemi, musiał byc ranny, ale jak wieść niosła,
nigdy nie został złapany mimo natychmiastowych rewizji w
pobliskich kamienicach. Do dziś nie wiem kim był.
Bojowe
Szkoły z kolei zajmowały się między innymi
szkoleniem wojskowym na poziomie strzelca (mimo za młodego wieku
ukończyłem to szkolenie), kursami podoficerskimi, małym
sabotażem, wywiadem, itp. Grupy Szturmowe, to już była
inna sprawa, to były kursy dywersji, przechodzenie do "Kedywu",
do oddziałów partyzanckich i do walki zbrojnej.
Praktycznie rzecz biorąc od roku 1942, Grupy Szturmowe, były
podporządkowane wprost Armii Krajowej. Przykładem mogą
być sławne bataliony harcerskie "Zośka" i
"Parasol", które były częścią
skladową AK, choć składały się z harcerzy.
Nie można zapominać, że Szare Szeregi stanowiły
element Państwa Podziemnego i były powiązane z
Delegaturą Rządu RP na Kraj, a przede wszystkim z Armią
Krajową na wszystkich szczeblach dowodzenia. Komendant Główny
A.K. już w swoim rozkazie nr 129 z 16.III.1942 postanowił,
że: "członkowie Szarych Szeregów, którzy
wejdą do zespołów konspiracyjnych, będą
uważani bez względu na wiek, za żołnierzy.
Muszę
tutaj polecić zainteresowanym Czytelnikom książkę
"Polskie Panstwo Podziemne" wydaną w Polsce w 1999
roku przez Światowy Związek Żołnierzy Armii
Krajowej - Oficyna Wydawnicza RYTM. Tym z kolei, którzy wolą
skróconą wersję angielską i "nawigują"
na Internecie, polecam fragmenty w części anglojęzycznej
naszej witryny Koła byłych Żołnierzy AK-ŚZŻAK
w Montrealu: http://www.citinet.net/ak
Działalność
konspiracyjna w Krakowie była może trudniejsza niż w
innych rejonach kraju. Od samego początku okupacji Niemcy
stworzyli w Krakowie atmosferę zastraszenia i terroru. Ze
wzgłędu na to, że Kraków był stolicą
tzw. Generalnego Gubernatorstwa i siedzibą urzędów
niemieckich, miasto było przepełnione Niemcami w cywilu, i
w mundurach. Sam garnizon wojskowy liczył ponad 25-tysięcy
żołnierzy. Obliczono, że co piąty przechodzień
ulicami Krakowa był Niemcem. Mimo takiej sytuacji już w
lecie 1940, Szare Szeregi zorganizowały obóz harcerski
pod namiotami i z flagą polską na maszcie, koło
odległej o parę kilometrów od Krakowa wioski Tyniec.
Obóz był dobrze zorganizowany i nikt nie wpadł. W
tym czasie nie byłem jeszcze harcerzem. Ponieważ w akcji
tej było sporo brawury, więc potem zaniechano tego rodzaju
imprez. Kontynuowano natomiast wycieczki w podkrakowskie górki,
w czym sam brałem udział, w czasie których uczono
nas posługiwania się mapą, marszu wg. kompasu i innych
czynności harcerskich. Zupełnie jak w czasach pokojowych, z
tym może wyjątkiem, że nie wolno było zbyt głośno
śpiewać harcerskich piosenek ani rozpalać dużego
ogniska.
Zbiórki harcerskie i szkolenie odbywało
się oczywiście w prywatnych mieszkaniach, przy zachowaniu
jak najdalej idących środkow ostrożności. Moje
zbiórki przeważnie były przy ulicy Zielonej, a o
koniecznych zresztą środkach ostrożności niech
świadczy fakt, że dopiero po wojnie dowiedziałem się,
że w kamienicy gdzie mieszkałem przy ulicy
Radziwiłłowskiej, odbywały się kursy podchorążych
innego zastępu Szarych Szeregów, o czym do końca
wojny nie miałem pojęcia. Co prawda Niemcy coś
"węszyli", bo była w kamienicy rewizja ale nikogo
nie aresztowano. Miałem w tym czasie, na kilka dni, pistolet
szkoleniowy bez amunicji pod siennikiem, ale jak Niemcy zobaczyli
Matkę (Ojciec w obozie jeńców wojennych) z dwójką
dzieci (ja i młodsza Siostra) to nigdzie nawet nie zaglądali,
tylko poszli dalej. Co się jednak strachu najadlem to pamiętam
do dziś. Niestety, harcerstwo nie uniknęło aresztowań,
które rwały ciągłość pracy
konspiracyjnej. W Krakowie duże aresztowania miały miejsce
już wiosną 1941 roku, a następne w latach 1942 i 1943.
Najbardziej dramatyczne było aresztowanie prawie całej
druzyny "Alicja". Na 50 chłopców i 12
dziewcząt, aresztowano prawie wszystkich chłopcow i dwie
dziewczyny. Z Nich w egzekucjach ulicznych, więzieniach oraz
obozach koncentracyjnych straciło życie ponad 40-chłopców
i jedna dziewczyna. W każdym wypadku wpadki, małej czy
dużej, należało zawiesić działalność
konspiracyjną i przerwać na pewien czas kontakty. Łączyło
się to czasem z potrzebą zmiany adresu, a nawet wyjazdu
poza miejsce zamieszkania. Fale aresztowań nie wpłynęły
jednak na dalszy rozwój działalności harcerskiej,
której szczyt przypada w Krakowie na rok 1943. Nowa sytuacja
wytworzona letnią ofensywą Armii Czerwonej, akcją
"Burza" w okolicach Tarnowa, a przede wszystkim Powstaniem
Warszawskim spowodowały jednak, że w roku 1944 aktywność
harcerska w Krakowie jakby osłabła.
Pierwszym
naczelnikiem Szarych Szeregów, na całą Polskę,
jak wyżej wspomniałem został Florian Marciniak, a po
Jego aresztowaniu Stanisław Broniewski. Gdy St.Broniewski, po
Powstaniu Warszawskim poszedł do niewoli niemieckiej, miejsce
Jego zajął Leon Marszałek, pseudonim Jan, który
zorganizował Główną Kwaterę w Krakowie,
ponieważ Warszawa była w gruzach. Tamże na początku
1945 roku podjęto decyzję o rozwiązaniu Szarych
Szeregów.
Ponieważ przekazano nowym władzom
PRL’u nazwiska członków niektórych drużyn
krakowskich, więc zostalismy zmuszeni do tzw. "ujawnienia"
się przed Komisją Likwidacyjną byłego A.K. Znowu
przez myśl przechodzi wspomnienie. Pamiętam jak dzisiaj,
gdy zwołano nas 15.X.1945 roku na zbiórkę na
Plantach krakowskich przed Urzędem Wojewódzkim przy ul.
Basztowej, gdzie "urzędowała" Komisja
Likwidacyjna. Stawili się harcerze, ale tak samo było kilka
"leśnych oddziałów". Powietrze trzęsło
się od wystrzałów. Każdy, kto posiadał
broń, a musiał ją "zdeponować", bo
ujawniono spis broni, starał się przynajmniej wystrzelać
w powietrze amunicję, żeby jej nie oddawać. Po
ujawnieniu "władza ludowa" przyznała mi stopień
wojskowy kaprala oraz kartkę żywnościową
pierwszej kategorii. Chodziłem dumny jak paw i chwaliłem
się na lewo i prawo. Potem kapral został zamieniony na
starszego strzelca przez "Komisję Weryfikacyjną dla
spraw AK", ponieważ nie miałem kursu podoficerskiego,
a w końcu i bańka prysła, gdy na Politechnice, w
czasie studiów, zaczęto utrudniać mi życie, a
po studiach hamowano postęp w karierze naukowej, co zresztą
spowodowało, że w końcu wyjechałem na wakacje do
Montrealu, z których „zapomniałem wrócić”.
Zaraz po zakończeniu wojny, już w Związku
Harcerstwa Polskiego zdarzało się, że umiejętności
nabyte w czasie wojny podczas szkolenia, były bardzo przydatne.
Na letnich obozach krakowskich drużyn harcerskich, byłem
jednym z nielicznych, którzy byli "uprawnieni" do
pełnienia nocnej warty z karabinem i ostrą amunicją.
Wracając do Szarych Szeregów, to trzeba podkreślić,
że były jedyną organizacją skautową w
okupowanej Europie, która podjęła podziemną
działalność i walkę z Niemcami. Organizacja ta
nie szukała czlonków, ale chętni szukali dojścia
do niej. Jeżeli z kolei w czasie wojny, patrzeć na Szare
Szeregi jak na wojsko, to było to wojsko ochotnicze, bez
płatnych etatów i apolityczne.
Było nas w skali
krajowej, niespełna 9,000, zorganizowanych w 20 Chorągwi
Harcerskich, a te składały się z hufców, drużyn
i zastępów. Trwało to trochę ponad 5 lat ale
mam nadzieję, że harcerstwo czasów wojennych weszło
do historii i pozostawiło wspaniałą legendę ludzi
i czynów Szarych Szeregow. Dowódca Armii Krajowej i
dowódca Powstania Warszawskiego gen. dyw. Tadeusz Bór-
Komorowski w apelu do harcerek i harcerzy w Polsce napisal: "Ile
razy myślę o pracy harcerek i harcerzy w Polsce, myślę
o niej z najwyższym uznaniem. Wykonali oni nie tylko dobrze swą
robotę na odcinku organizacyjno- wychowawczym wśród
polskiej młodzieży oraz w zakresie służby
sanitarnej, łącznościowej, kolportażu prasy
podziemnej i małego sabotażu antyniemieckiego, ale zdobyli
sobie piękną kartę w dziejach organizowania Armii
Krajowej i jej walkach. W Powstaniu Warszawskim wzięły
udzial harcerskie oddziały i biły się doskonale.
Stwierdzam, że harcerze dobrze zasłużyli się
Rzeczypospolitej. Ich ideologia oparta o zasady chrześcijańskie,
służbę Bogu i Ojczyźnie oraz najszlachetniej
pojęta rycerskość jak i metoda wychowawcza organizacji
harcerskiej zdały egzamin wielkiej próby". Z kolei
Naczelny Wódz Wojska Polskiego, generał broni Władysław
Sikorski, tuż przed swoją tragiczną śmiercią
w wypadku lotniczym koło Gibraltaru w roku 1943, napisał w
specjalnym rozkazie: "Dziękuję Harcerstwu za
dotychczasową postawę oraz pozytywne wyniki pracy. Aprobuję
zamierzenia pogłębienia i rozbudowy tej pracy. Ufam, że
wierni harcerskim ideałom będziecie umieli zawsze odnaleść
właściwą drogę służby i ofiary dla
dobra Najjaśniejszej Rzeczypospolitej".